To nie tylko rzeka, to miejsce, w którym jeszcze możesz się zadumać, zatrzymać, zachodzić, zapatrzeć... zakochać.
Tu, jak w innych Parkach Narodowych, nie spotkasz zwiedzających tłumów, a za to na każdym kroku możesz się natknąć na ciszę i spokój.
Wystarczy wyjść wieczorem na most w Dolistowie i dać się ponieść ptakom i oczom.
A oczy poniosą cię daleko, aż po Grzędy i Wilczą Górę. Ale pamiętaj - nie jesteś u siebie. Bądź czujny.
Jesteś gościem na prastarym torfie. Jak to zrozumiesz, to rzeka wybaczy ci najście i odkryje przed tobą swoje tajemnice. Tajemnice jedynej takiej doliny.
A potem bierz do ręki swoją starą lornetkę, aparat, wodę w manierce i ruszaj. I jeśli nawet nie trafisz na klimat życia, to i tak tu wrócisz, choćby po to, by spotkać się znów ze starym łosiem, łkającym orlikiem lub beczącym kszykiem.
Jeśli tych powodów mało, to przyciągnie cię tu ponownie zapach torfowego dymu, snującego się z wiejskich kuchni węglowych.
Zapach, który pójdzie za tobą wszędzie..., nawet do Irlandii.